Znaki czasu - multimedialne odkrywanie Trzebini :: ZSME w Trzebini

Multimedi@lna szkoła Fundacja rozwoju kina Ministerstwo Edukacji Narodowej Unia Europejska EFS

Skansen i zamek- owiane mgiełką historii zabytki Ziemi Chrzanowskiej.

Czasami dobrze jest zatrzymać się przez chwilę i rozejrzeć dookoła. Odłożyć bieżące sprawy na bok i zobaczyć jak bogate jest dziedzictwo kulturowe regionu, w którym żyjemy. Warto poznać najbliższą nam historię i dowiedzieć się czegoś o sobie. Aby przekonać się o tym zapraszamy na przechadzkę po Nadwiślańskim Parku Etnograficznym w Wygiełzowie.

Piękny wrześniowy dzień, lato ustępuje swe miejsce jesieni, by ta mogła rozkwitnąć pełnią barw. Naszą podróż rozpoczynamy od ogromnej XIX-wiecznej studni, skąd po zabytkach osadnictwa Krakowiaków Zachodnich oprowadzać nas będzie odtąd Pani Małgorzata Krupa.
Jako pierwszy swoje wrota otwiera przed nami najstarszy obiekt w skansenie, pochodzący z 1623 r. barokowy kościół z Ryczowa. Kaplica ta, w całości wybudowana z drewna, już od progu zaskakuje przewrotnością myśli ówczesnych konstruktorów. Zbyt niskie wejście zmusza odwiedzających do wykonania skłonu- jako sposobu oddania czci należytej temu miejscu. We wnętrzu podziwiamy niezwykle kolorowe malowidła sufitowe wykonane zgodnie z młodopolskim trendem; XVIII- wieczny ołtarz Podwyższenia Krzyża Św. oraz XIX- wieczne organy. Ciekawostką jest to, że wnętrze budynku podzielone zostało na dwie części, w pierwszej zasiadali mężczyźni, druga- tak zwany. „babiniec-” przeznaczona była dla kobiet i dzieci.
Po zapoznaniu się ze sferą sacrum czas przyjrzeć się bogatszemu ze względu na ilość zbiorów muzealnych- profanum. W tym celu udajemy się do chaty średniozamożnego gospodarza, chaty nietypowej, gdyż posiadającej dziedziniec zamknięty tzw. „okół”. Podziwiać mogliśmy tu wszelkie zabudowania jak również sprzęty gospodarcze, w tym uprzęże, a także niespotykane już sieczkarnie i wialnie. Kierowani ciekawością weszliśmy do środka chaty, gdzie znajdowały się dwie izby paradna oraz dzienna.
Kolejnym punktem naszej przygody z historią była chata kurna, zwana dymną, należąca do biednych osadników. Specyfika budowli polegała na braku komina i tylko jednej izbie, w której przebywali zarówno ludzie, jak i zwierzęta. Po opuszczeniu miejsca tej szczególnej symbiozy lokatorskiej zatrzymaliśmy się na chwilę, by jak to dawniej bywało w zwyczaju, zadzwonić dzwonem na Anioł Pański. Dzwonem tym ogłaszano również alarmy i zgromadzenia.
Dalej zwiedziliśmy chatę półkurną z 1813 r., we wnętrzu której naszą uwagę przyciągnęła machina nietypowa dla oczu człowieka doby komputerów, a mianowicie wspaniałe koło do wytwarzania świec.
A teraz pytanie: czy korzeń to dobry materiał na naczynie? Jak mieliśmy okazję się przekonać w następnej chałupie- tak.
Chata należała, do najbiedniejszej rodziny, tutaj znajdują się wykonane właśnie z korzenia sosny kosze, w których można było przenosić nawet płyny.
Dalszy, jakże ważny i bliski naszemu sercu element budownictwa wiejskiego, który poznaliśmy, to chałupa bogatego chłopa z Przeciszowa. Co w niej takiego ciekawego? Otóż w jednej z izb mieściła się szkoła, a właściwie klasa, do której przez sześć tylko podczas zimowych miesięcy uczęszczały wiejskie dzieci. Tu uczyły się pisać i czytać. Na tej edukacji jednak nie poprzestawano, bo w kolejnych izbach mieściły się warsztaty: tkacki i szewski i wikliniarski. Jak widać, już w dawnej Polsce troszczono się o przyszłość zawodową uczniów.
Dla zobrazowania różnic w strukturze społecznej ówczesnej wsi, udaliśmy się jeszcze do pochodzącej z1862 roku chaty najbogatszego gospodarza. O zamożności tego domu świadczyły liczne obrazy, dworskie meble, aż dwa piece, a także majce wyłącznie charakter pokazowy- stosy poduch. Mieściła się tu izba paradna, sypialnia, oraz izba dla dorastających panien.
Tym nowobogackim akcentem zakończyliśmy pierwszy etap naszej wędrówki.
Po opuszczeniu idyllicznej wręcz osady naszych dziadów, skierowaliśmy nasze kroki do należącego od 1730 r. do rodziny Bzowskich dworu, obecnie siedziby Muzeum Nadwiślańskiego Parku Etnograficznego w Wygiełzowie. Spacerując po urządzonych z przepychem pomieszczeniach mieszkalnych, przenosiliśmy się myślami w przeszłość i każdy z nas w marzeniach osiadał tu jako właściciel dworu. W jednej z sal czekała na nas niespodzianka, zostaliśmy zaproszeni do wzięcia udziału w wykładzie na temat dziejów polskich herbów, ich znaczenia i zastosowania w praktyce. Prelekcji towarzyszył pokaz multimedialny. Po tej niezwykle ciekawej i porywającej lekcji, prawie każdy z nas miał jakieś pytanie do prowadzącego ją pana Marcina Koziołka.
Ostatnim punktem na naszej mapie atrakcji regionalnych były ruiny gotyckiego zamku biskupów krakowskich- Lipowiec. Tu zwiedziliśmy liczne komnaty, muzeum zamku, wieżę karną, a także, ku uciesze wszystkich- zamkową karczmę.
Tak dobiegła już końca wędrówka śladami zabytków Ziemi Chrzanowskiej, w której mieliśmy przyjemność uczestniczyć. Wiele się tego dnia dowiedzieliśmy. Opuszczaliśmy to piękne miejsce w przekonaniu, że warto, co więcej, trzeba poznawać swój region, by uświadomić sobie, ile ciekawych i nieodkrytych obszarów nas otacza.

Rafał Dudała
(c) ZSTU 2007